XXVII Poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu

opublikowane: 15 mar 2010, 01:02 przez Redakcja JotJotZet

Powiedział do Niego urzędnik królewski: «Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko».  Rzekł do niego Jezus: «Idź, syn twój żyje». Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: «Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka». (J 4, 49 – 52)

 

Jezus potrafi swoim słowem dać życie. Nawet umierającemu, jak synowi urzędnika królewskiego. Nawet umarłemu, jak Łazarzowi. Jedyne, czego się domaga, to wiary. Co ciekawe, w tych dwóch przypadkach - wiary innych osób. Znamy modlitwę wstawienniczą. Czyżby wiara wstawiennicza? Sami beneficjenci są jakby poza sceną. Nikt ich o nic nie pyta.

Domyślamy się, że ta wiara utkana jest z miłości – ojciec przeszedł 26 km. To dystans z Kafarnaum do Kany. Dopiero później wierzący szuka głębszego zrozumienia – ojciec stawia pytanie o godzinę uzdrowienia.