2011-03-12 sobota po Popielcu

opublikowane: 9 mar 2011, 00:45 przez Redakcja JotJotZet
Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego w komorze celnej. Rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On zostawił wszystko, wstał i poszedł za Nim.
Potem Lewi sprawił dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a była spora liczba celników oraz innych, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie i mówili do Jego uczniów: „Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?”
Lecz Jezus im odpowiedział: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem wezwać do nawrócenia sprawiedliwych, lecz grzeszników”.
Łk 5, 27-32

Obraz Jezusa i Jego uczniów jaki przedstawia nam dzisiaj Autor natchniony zapewne wydaje się nazbyt kontrowersyjnym dla przeciętnego czytelnika. Dzisiaj również najchętniej ''wpakowalibyśmy'' Go w sztywne ramy naszych wyobrażeń. Może brakuje nam odwagi Lewiego do tego, aby zaufać Jezusowi na każdym poziomie swojej egzystencji, może brakuje nam poczucia grzechu, które przykrywa już gruby kurz powierzchowności czy pokazowej pobożności. Jezus w każdym spotkaniu z celnikami i im podobnymi wywołuje u naocznych świadków owych spotkań co najmniej zdziwienie lub zgorszenie. Zastanawiające jest jak dwa tysiące lat po tych wydarzeniach przypominamy faryzeuszy i uczonych w Piśmie, bo przecież księdzu nie wypada, bracie co ludzie powiedzą, siostro tak nie można, a przecież każdy z nas został powołany dla wzywania do nawrócenia tych, którzy się źle mają. Nie bójmy się zapraszać Jezusa w nasze tu i teraz, przyznajmy wszyscy jesteśmy celnikami.
Wojtek Janiszewski CR
Comments