2011-03-29 wtorek, III Tydzień Wielkiego Postu

opublikowane: 27 mar 2011, 05:19 przez Redakcja JotJotZet   [ zaktualizowane 29 mar 2011, 00:42 ]
Wtedy Piotr zbliżył się do Niego i zapytał: "Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?" Jezus mu odrzekł: "Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: "Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam". Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: "Oddaj, coś winien!" Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: "Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie". On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: "Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?" I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu".
Mt 18, 21-35

Niniejszy fragment Ewangelii Mateusza wraz z innymi wersetami 18. rozdziału składa się na większą mowę Jezusa o braterskiej miłości. Zapytany, ile razy trzeba innym wybaczać, Jezus najpierw krótko i zwięźle daje konkretną odpowiedź, a następnie buduje do niej paraboliczną argumentację. I – przyznam – z tą przypowieścią mam niemały kłopot. Według mnie bowiem morał z niej wypływa mniej więcej taki: kolego, koleżanko, postępuj dobrze, daruj, przebaczaj, bo inaczej będziesz miał(a) przechlapane... W czym problem? Otóż w tym, że motywacja tych (pięknych skądinąd gestów) opiera się przy takim warunkowaniu na iście egoistycznych przesłankach. Nie ten drugi jest ważny, ale na pierwszym miejscu staje „ja”. Osobiście np. krew mnie zalewa, gdy ktoś motywację oddania krwi tłumaczy tym, że kiedyś może i jemu będzie ona potrzebna. Nie życzyłabym sobie ani takiego daru, ani deklaracji przebaczenia, którymi ktoś asekuruje się na przyszłość albo funduje sobie dobry uczynek. Są w życiu imperatywy, które nie przekładają się na żadne osobiste korzyści. Ile razy przebaczać? Nie siedem, ale aż siedemdziesiąt siedem razy, czyli nieskończenie wiele – zawsze. Warto ów fragment Mateusza zestawić z analogicznymi słowami Jezusa w Łk 17, 3–4, gdzie mowa tylko o tej ciągłej gotowości wybaczania oraz o istotnym akcie skruchy u winowajcy.
A.S.