2011-04-04 poniedziałek, IV Tydzień Wielkiego Postu

opublikowane: 2 kwi 2011, 13:22 przez Redakcja JotJotZet
Po dwóch dniach wyszedł stamtąd do Galilei. Jezus wprawdzie sam stwierdził, że prorok nie doznaje czci we własnej ojczyźnie. Kiedy jednak przybył do Galilei, Galilejczycy przyjęli Go, ponieważ widzieli wszystko, co uczynił w Jerozolimie w czasie świąt. I oni bowiem przybyli na święto. Następnie przybył powtórnie do Kany Galilejskiej, gdzie przedtem przemienił wodę w wino. A w Kafarnaum mieszkał pewien urzędnik królewski, którego syn chorował. Usłyszawszy, że Jezus przybył z Judei do Galilei, udał się do Niego z prośbą, aby przyszedł i uzdrowił jego syna: był on bowiem już umierający. Jezus rzekł do niego: Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie. Powiedział do Niego urzędnik królewski: Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko. Rzekł do niego Jezus: Idź, syn twój żyje. Uwierzył człowiek słowu, które Jezus powiedział do niego, i szedł z powrotem. A kiedy był jeszcze w drodze, słudzy wyszli mu naprzeciw, mówiąc, że syn jego żyje. Zapytał ich o godzinę, o której mu się polepszyło. Rzekli mu: Wczoraj około godziny siódmej opuściła go gorączka. Poznał więc ojciec, że było to o tej godzinie, o której Jezus rzekł do niego: Syn twój żyje. I uwierzył on sam i cała jego rodzina. Ten już drugi znak uczynił Jezus od chwili przybycia z Judei do Galilei.
Jan 4, 43 – 54

Czyż słowa te nie są tak bardzo aktualne w obecnych czasach? Klęski powodzi, tsunami, kataklizmy, walka z Krzyżem Chrystusowym i Kościołem, prześladowanie, mordowanie chrześcijan – nie są namacalnymi znakami?

Czyż codzienna eucharystia i 26-letni pontyfikat Jana Pawła II, który był wzorem do naśladowania, który tyle mówił o miłości człowieka, o szanowaniu życia od poczęcia do naturalnej śmierci, wskazywał drogę nawrócenia do Boga nie jest cudem?

Nie wstydźmy się Jezusa i uwierzmy w Niego!

Janina